Z zapisków Cafera Torosa, pierwszego miecza Żelaznej Marchii
Kościół Pani Świtu wynajął nas byśmy zbadali dziwne tunele pod wzgórzami na północy. Wejście do tuneli odsłoniło niedawne trzęsienie ziemi - też dość nie spotykane w tych częściach świata. W tygodniach po trzęsieniu, okoliczne wioski zaczęły terroryzować niespotykane tu wcześniej stwory. Naszą grupą dowodzi przedstawicielka zakonu - Almithara. Ma nam pomóc zlokalizować źródło zła w tunelach. Ze swojej strony poleciłem Ingrid, nie znam lepszej ekspertki od nawigowania w podziemnych tunelach, grobowcach czy zapomnianych miastach. Kapłanka wyraziła swoje niezadowolenie z konieczności pracy z "hieną cmentarną", ale w końcu uległa. Co ciekawe, nie oponowała, gdy dołączył do nas Badri Busara - mag, skryty nawet w porównaniu z innymi przedstawicielami tej profesji. Obawiam się, że Almithara i Badri mogą wiedzieć o sprawie więcej niż mówią...
1. Tunele pod wzgórzem są stare... bardzo stare i stworzone ręką człowieka! Wygląda na to, że wkroczyliśmy do jakiegoś starożytnego świątynnego kompleksu. Co bardziej niepokojące, Almithara i Badri nie wydają się być zaskoczeni. Almithara zbadała ledwo widoczne freski pokrywające ściany i wydawała się tylko utwierdzić w słuszności naszej misji. Słuchając sugestii Ingrid, ruszyliśmy na zachód.
2. Po kilkunastu metrach korytarz rozwidlił się ponownie. Kontynuujemy na zachód.
3. SMOK! Prawdziwy, choć ewidentnie młody, osobnik obrał sobie zachodnią część kompleksu za leże. Na szczęście złoty odcień łusek bestii sugeruje, że nie służy Lordowi Thaqi - wygląda na to, że ujdziemy z życiem. Wygląda na to, że smok przybył tu w poszukiwaniu orczego wodza. Nie chciał zdradzić nam motywów, które nim kierują, ale obiecał sowitą nagrodę za orczą głowę.
4. W geście dobrej woli, smok pozwolił nam zabrać jeden ze skarbów jakie przyniósł tu ze swojej prywatnej kolekcji. Badriemu oczy zaświeciły się na widok Różdżki Magicznego Snu będącej w posiadaniu smoka. Wspólnie stwierdziliśmy, że magiczna moc może przydać się w starciu z mrocznymi siłami, które skrywają się w podziemiach. [Skarb]
5. To pomieszczenie musiało być kiedyś prywatną komnatą arcykapłanki całego kompleksu - świadczy o tym fakt, że na środku pomieszczenia... unosił się jej duch! Na szczęście, obecność Almithary zjednała sobie przychylność zjawy. Almithara nakazała nam opuścić pomieszczenie. Dołączyła do nas po kilku kwadransach - nie zdradziła szczegółów interakcji ze zjawą, tylko, że ta nie zazna spokoju póki nie oczyścimy podziemi ze zła, które się tam zalęgło.
6. Ruszyliśmy na północ niemal i od razu trafiliśmy mroczne kreatury, które plugawią to niegdyś święte miejsce - grupa hobgoblinów zaczaiła się na nas za załomem korytarza. Ingrid, jako jedyna, wykazała się prawdziwym refleksem i zgruchotała pysk hobgoblina, jak tylko ten wychynął zza rogu. Badri próbował użyć zdobytej od smoka różdżki, lecz ta wystrzeliła tylko kilka iskier i zadymiła. Przez chwile martwiłem się, że smok nas oszukał, ale na szczęście za drugim razem magowi udało się wyzwolić moc różdżki i pozostałe 4 hobgobliny padły martwe u naszych stóp - imponujące...
7. Kolejne pomieszczenie wydawało się dziwnie puste - byliśmy zaskoczeni, że Hobgobliny nie urządziły sobie tutaj legowiska. Przestaliśmy się dziwić, gdy ze szczelin w podłodze wypełzły wielkie pokryte chitynowymi pancerzami stonogi! Zdążyliśmy wycofać się pod ścianę nim oblazły nas z wszystkich stron. Almithara zmiażdżyła dwa pierwsze swym potężnym bojowym młotem i pozostałe uciekły w popłochu w mrok. Obrzydlistwa.
8. W następnym pokoju czekała na nas jeszcze bardziej przerażająca niespodzianka - tym razem wiedzieliśmy jednak od razu, że coś jest nie tak. Pokój musiał służyć kiedyś za zbrojownię - niestety teraz ze zbroi i broni pozostały tylko przeżarte korozją resztki. Nawet zwisający z sufitu żeliwny żyrandol był jaskrawo-pomarańczowy od rdzy. A na nim, przyczajony, galaretowaty potwór. "Sługa Pana Zmierzchu - pożeracz rdzy" wyszeptała Almithara "nie pozwólcie by oplótł wasz ekwipunek, bo rozpadnie się w ciągu kilku sekund". Uzbrojeni w tą wiedzę, zostawiliśmy Badriego w odwodzie a sami wpadliśmy do pomieszczenia. Ja ściąłem mieczem łańcuch przytrzymujący żyrandol, Ingrid przyszpiliła stwora drewnianą pałką, a Almithara jednym ciosem zgruchotała mu czaszkę. [Almithara lvl 2!]
9. Pusty korytarz - może to i dobrze, przyda nam się odrobina wytchnienia. Korytarz prowadzący na zachód jest zasypany tonami ziemi - kontynuować możemy tylko na północ
10. I gobliny! Nie cierpię tych zielonoskórych pokurczy! Zaatakowały całą grupą, ale rozpierzchły się, gdy tylko zobaczyły, że trafiły na prawdziwych przeciwników! Niestety, tunele, którymi tu przypełzły są zbyt wąskie dla nas - musimy zawrócić [3zł]
11. Niestety, kolejny ślepy zaułek. Nic poza kilkoma szczurzymi szkieletami - ożywionymi mrocznymi siłami! Na szczęście Almithara nienawidzi na równi szczury i szkielety, więc rozprawiła się z nimi raz dwa. Wracamy na skrzyżowanie
12. Ty razem natknęliśmy się na prawdziwe nieumarłe szkielety - być może to znak, że zbliżamy się do źródła spaczenia. Pogruchotaliśmy kości nieumarłych i ruszyliśmy dalej bez zadraśnięcia.
13. To pomieszczenie musiało kiedyś służyć kapłankom do przygotowana się do świętych obrzędów. Wśród przegniłych resztek ciężkich, rzeźbionych mebli i szaf, znaleźliśmy zdobiony drogocennymi kamieniami ornat. Almithara zgarnęła go dla siebie, choć mam wątpliwości czy trafi do świątynnego skarbca, gdy stąd wyjdziemy.
14. Po nieumarłych Szkieletach Szczurów, i prawdziwych Szkieletach, do kompletu brakowało nam już tylko żywych, wściekłych szczurów. Los nie kazał nam długo czekać na to spotkanie. Paskudne gryzonie wpełzły pod moją zbroję i pokąsały dotkliwie! Chyba zaczynam rozumieć niechęć Almithary do tych paskudnych stworzeń
15. Na rozwidleniu korytarza trafiliśmy na niewielki ołtarz ze świętą figurką patronki świątyni. Almithara postanowiła oddać cześć bogini i pomodlić się przez chwilę. Okazało się, że nieczyste moce skorumpowały również tą kapliczkę - Almithara zatoczyła się jak rażona gromem, po czym odprawiła długi rytuał oczyszczenia w imieniu Pani Świtu. Wyraźnie zdruzgotana tym jak głęboko sięga tutejsza mroczna moc, poprosiła byśmy kontynuowali podróż.
16. Dwa zbłąkane hobgobliny - z jakiegoś powodu toczyły z nami zacięty bój do śmierci - nie wiem czemu nie wycofały się w głąb podziemi
17. Zagadka hobgoblinów rozwiązania. Podłoga w kolejnym pomieszczeniu prawie zapadła nam się pod nogami - gdyby nie refleks Ingrid skończylibyśmy martwi na dnie czeluści. Tak zapewne skończyła reszta oddziału hobgoblinów. Zawracamy.
18. Więcej szkieletów - tym razem zarówno ja jak i Almithara rozprawiliśmy się z umarlakami. Walczy nam się razem coraz lepiej - podoba mi się święty zapał kapłanki.
19. Trolle! Coraz lepiej... Na szczęście Badri ostrzegł nas w porę o regeneracyjnych zdolnościach tych stworów. Gdy Ingrid i ja powaliliśmy jednego z trolli. Mag dopadał do nich i sprawnymi cięciami sztyletu rozczłonkowywał, by nie mogły się zregenerować.
20. Pozostałości dziwnego, alchemicznego laboratorium - niestety zabezpieczone na wypadek intruzów, którymi okazaliśmy się my. Gdy tylko przekroczyłem prób, uruchomiłem pułapkę - dziesiątki buteleczek z różnymi substancjami spadły na posadzkę i uwolniły chmury gryzącego dymu. Gdyby nie Ingrid, która wyciągnęła nas z powrotem do poprzedniego pokoju, zatrzasnęła drzwi i uszczelniła szmatami, mogłoby się to skończyć bardzo źle. Na szczęście oprócz drażniących poparzeń, wszyscy jesteśmy w stanie kontynuować podróż.
21. Jeszcze więcej szczurów! Wyskoczyły na nas z ciemności, kąsając i drapiąc - Badri szedł z tyłu, więc zdołał rozdeptać kilka z pierwszej fali. Ja dokończyłem dzieła wiedząc już, że czają się w ciemności. Miażdżyłem gniazda, roztrącałem zwały gruzu, aż upewniłem się, że zginął każdy jeden z tych przeklętych pomiotów!
22. Korytarz jest długi i dziwnie pusty. Ściany porasta mech, a w powietrzu czuć wilgoć. Mijamy kolejne puste pomieszczenia. Nie ma tu żadnych stworów większych od karalucha, a powietrze przesycone jest coraz silniejszą wonią ziemi i rozkładu... aż w końcu trafiamy na komnatę zarośniętą przez gigantyczne grzyby. A wśród nich - mykonidy! Bardi znów wykazał się refleksem - wyjął jeden ze swoich zwojów i wypowiedział kilka słów mocy. Wszystkie stwory przemieniły się w zwykłe, niegroźne grzyby.
23. Nie! Nie! NIE! Szczury, które z taką determinacją rozgromiłem kilka godzin temu, wróciły do życia pod postacią nieumarłych szkieletów!
24. Kolejna banda goblinów - te jednak musiały usłyszeć już o nas od swoich pobratymców i czmychnęły, gdy tylko nas ujrzały
25. Świątynna biblioteka, niestety większość ksiąg już dawno obróciła się w pył, ale Badri zdołał znaleźć jeden magiczny manuskrypt - może się przydać.
26. Odkryliśmy sekretne przejście na końcu jednego z tuneli, a w nim skarbiec Orczego Wodza! Nic dziwnego, że smok wysłał nas na jego poszukiwania - wielkie gadzisko nigdy nie zdołałoby dosięgnąć orka w tych wąskich tunelach. Trzeba przyznać, że ork okazał się godnym przeciwnikiem - poranił nas dość poważnie, nim w końcu padł martwy u naszych stóp. Na dowód wykonanego zadania zdarłem mu z szyi kościany naszyjnik wodza.
27. Odkryliśmy źródło zepsucia świątyni! Czarny smok, ociekający smolistą mazią wybrał główną komnatę kompleksu za swoje leże. Jego nienawistne ślepia zwężały się, gdy weszliśmy do jego leża. Nie wahając się ani sekundy, rzuciliśmy się na bestię nim ta zdążyła zareagować. Badri cisnął w nią magicznym piorunem, a Ingrid wskoczyła na grzbiet bestii i wraziła swoją pałkę w miękkie błony chroniące uszy potwora. Ten zawył z bólu odsłaniając podbrzusze - Almithara wykorzystała okazję i strzaskała bestii mostek. Jednak smoki to twarde bestie. Oszalała z bólu zrzuciła Ingrid z grzbietu, a ta gruchnęła o ziemię. Smocza łapa prawie skróciła mnie o głowę - wierna tarcza uchroniła mnie przed najgorszym, ale ból w ramieniu czuje aż do teraz. Gdy stwór zamachnął się na mnie ponownie, instynktownie pchnąłem mieczem prosto w jego szyję... i zakończyłem żywot Mrocznego Smoka! Jako trofeum, postanowiłem zabrać ze sobą figurę bogini, której kiedyś poświęcony był ten kompleks - wątpię, by ktokolwiek miał ponownie konsekrować to miejsce. Almithara nie oponowała.
28. Badri jest przekonany, że smok musiał ukryć gdzieś więcej skarbów i naciska byśmy zwiedzili komnaty na północ od leża. Nieoczekiwanie Almithara poparła maga. Gdy wyraziłem zdziwienie, zdradziła swoje prawdziwe motywacje. Duch kapłanki, z którym rozmawiała, powiedział Almitharze, że zło w świątyni trzeba wyplewić do cna - jeśli tego nie zrobimy, wkrótce inny splugawiony smok poczuje zew tego miejsca i cała nasza praca pójdzie na marne. Pogrążeni w rozmowie nie zauważyliśmy prymitywnej pułapki zastawionej na intruzów w kolejnym pomieszczeniu. Badri został prawie zmiażdżony przez potężny głaz, ale szczęśliwie uskoczył.
29. Kolejne pomieszczenie zostało całkowicie opanowane przez grzybnie i Mykonidy. Badri poradził sobie z nimi w podobny sposób jak poprzednio - stworów było więcej, ale te, których czar nie objął swoim działaniem, uciekły. Z komnaty prowadziły na wschód kolejne drzwi, ale tak gęsto porośnięte roślinnością, że przejście dalej jest całkowicie niemożliwe. To chyba tyle jeśli chodzi o legendarne skarbce pełne smoczego złota. Na prośbę Almithary wracamy do południowej części kompleksu by oczyścić go z resztek zgnilizny i zepsucia.
30. Korytarze wydają się dziwnie spokojne, teraz gdy pokonaliśmy Władcę Lochu. Ciemność wydaje się cofać przed światłem naszej latarni, a aura zła ustępuje z każdym kolejnym mijanym pomieszczeniem...
31. Przeklęte szczury! Almithara i Badri nie żyją! Gdy już byliśmy pewni, że nic złego nas nie spotka, z bocznego korytarza wypadło na nas całe stado szczurzych szkieletów. Zaatakowały od tyłu, a w wąskim korytarzu nie mieliśmy jak zmienić szyku. Nim zdążyliśmy zorientować się co się dzieje, kapłanka i mag leżeli już na ziemi pod stertą nieumarłych szczurów. Razem z Ingrid pokonaliśmy upiorne gryzonie, ale dla naszych towarzyszy było już za późno. Nie ma co myśleć o oczyszczeniu reszty kompleksu - wracamy do wyjścia.
32. Podróż z ciałami dwóch towarzyszy jest niezwykle wyczerpująca. Kolejne pomieszczenia pokonywaliśmy w żółwim tempie. I pewnie dlatego nie zauważyliśmy wielkiego pająka przyczajonego na nas w korytarzu, w którym spotkaliśmy pierwszą grupę hobgoblinów. Pająk ranił mnie paskudnie, a jego jad nadal płonie mi w żyłach, ale ubiliśmy bestie. Do powierzchni już niedaleko, damy radę...
33. Postanowiłem zaryzykować i odwiedzić Złotego Smoka. Ten podziękował nam za zabicie orczego wojownika i wyraził szczere kondolencje w związku ze śmiercią towarzyszy. W ramach nagrody dał nam najcenniejszy dar - nadzieję. Wśród zgormadzonych skarbów miał Świętą Runę Uzdrowienia - która może pomóc kapłanom Pani Świtu wskrzesić Almitharę! Podziękowaliśmy mu i nieco raźniej ruszyliśmy do wyjścia.
34. Wreszcie jest! Słoneczne światło, zielona trawa wzgórz! Udało się!
35. Kapłani Pani Świtu wskrzesili z pomocą runy Almitharę! Jednocześnie, zgromadzone bogactwa i magia zawarta w manuskryptach Badriego wystarczyły na przygotowanie drugiego rytuału wskrzeszenia. Oboje towarzysz wypoczywają teraz w zakonnym szpitalu, ale już wkrótce powinni być gotowi znów wyruszyć na szlak.