1.Jagna przybywa na Baciarkową Grań w rocznice rozstania z Jankiem, jej ukochanym. Razem z braćmi ruszyli na poszukiwanie skarbu Czarnego Gronia. Janek obiecywał, że wrócą obładowani złotem i zabalują tak, że całe góry zatrzęsą się w posadach. Nigdy nie wrócił.
Jagna postanowiła sama zadbać o swoją przyszłość. Uzbrojona w ciupagę po ojcu i tajemniczy zwój po babce, rusza przed siebie pewnym krokiem.
Noc, zdradliwa przełęcz, mokra gleba - Jagna zsuwa się po zdradliwym zboczu przełęczy. Na szczęście ląduje bez szwanku. Mniej szczęścia miał szkielet, który znajduje na dole. Ze zgrozą odkrywa, że szkielet ma na sobie kabot Janka! Czy napadli ich zbójnicy? Czy bracia pokłócili się na początku swej drogi? Jagna postanawia kontynuować podróż i odkryć prawdę.
2. Pionowa ściana turni przegradza Jagnie drogę - tą drogą nie dotrze w głąb gór. Ma już wracać, gdy kątem oka dostrzega ruch między skałami. Stary dziad w copce z doprawionymi jelenimi rogami i starym, baranim futrze wychynął za skał. Z szaleństwem w oczach zaczął opowiadać Jagnie o niebezpieczeństwach, które widzi w jej przyszłości i upiorach, które nawiedzą ją z przeszłości. Jagna zawraca w stronę przełęczy, nie chce tracić czasu, ale słowa pomylonego dziada dźwięczą jej w głowie jeszcze długo po tym jak mija przełęcz i zagłębia się w świerkowy las na południu
3. Droga przez świerkowy las ukoiła nerwy Jagny. Nawet wnyki, w które prawie wpadła, nie zdołały popsuć jej humoru.
4. Las skończył się nagle - przed Jagną ziała rozpadlina głęboka do samych piekieł. Jagna, nie namyślając się długo, przesadziła rozpadlinę jednym susem i zagłębiła się w las po drugiej stronie.
5. Po kilkudziesięciu metrach, Jagna trafiła na martwą przecinkę w lesie. Ani owada, ani głosu ptaka i nienaturalny chłód. Nagle tuż przed nią pojawiła się straszliwa zjawa. W zniekształconych rysach rozpoznała Wicka, najstarszego brata Janka. W jego oczach nie było jednak nic chłopaka, którego znała. Tylko chłód i nienawiść. "To ja miałem zdobyć skarb! Jest mój!" wrzasnął upiór i rzucił się do ataku. Jagna wywijała ciupagą jak diabeł, ale widmo nic sobie z tego nie robiło. Zdesperowana sięgnęła po zwój babki - wszak mówiła, że "uchroni Cię przed złym - swój swego pozna, a ogień ogniem zwalczaj". Zwój zwęglił się w jej rękach, a między nią a widmem stanął czarny, owłosiony diobeł! Rzucił się na upiora Wicka i po chwili obie nieziemskie istoty rozpłynęły się na wietrze wyjąc potępieńczo.
6. Niedaleko za polaną, Jagna znalazła ciało Wicka. Nie widać było na nim ran - może po prostu poślizgnął się i spadł ze szczytu. Przy ciele znalazła kolejny zwój swej babki! Babuleńka skrywała chyba więcej sekretów niż ktokolwiek by przypuszczał.
7. Za przełęczą zaczynała się kotlina pełna grot, jam i jaskiń. Jedna z jaskiń prowadziła ponoć do samego serca Czarnego Gronia. Niestety, w tych które sprawdziła Jagna, były tylko nietoperze i pająki
8. Jagna spędziła całe dnie, szukając legendarnej jaskini w kotlinie. W końcu wspięła się na hale po drugiej stronie kotliny. Na otwartej przestrzeni, całkiem sama, spędziła kolejny dzień myśląc o górach, Janku i swoim przeznaczeniu.
9. Kolejna przełęcz, z każdym dniem Jagna zapuszczała się coraz głębiej w dzikie ostępy. Na przełęczy trafiła na ślady, które doprowadziły ją do kryjówki zbójników. Na szczęście obozu pilnował tylko jeden zbójnik, z którym poradziła sobie bez problemu. Ale obecność zbójników świadczyła o tym, że jest na dobrym tropie.
10. Kolejna kotlina i kolejne jaskinie i w końcu sukces! Jagna znalazła jamę i korytarz prowadzący pod górę. Ślady i stare pochodnie świadczyły o tym, że może to być to czego szuka - jaskinia Zbójców z Czarnego Gronia.
11. W załomie korytarza, na Jagnę zaczaił się hajduk diabolicznego Jaśnie Pana, władcy tych gór! Nic to jednak dla dzielnej góralki, rozpłatała draba i ruszyła dalej korytarzem.
12. Wylot jaskini prowadził na kolejną przełęcz. W pobliżu opuszczonego obozowiska zbójców, Jagna spotkała starą zielarkę. Kobiecina nie miała przy sobie żadnych przydatnych mikstur, ale udzieliła dziewczynie ważnej informacji. Zbójcy porzucili tą część gór i Jagna powinna zbadać dokładniej Jaskinie.
13 Jagna wróciła do korytarza, w którym walczyła z drabem Jaśnie Pana i znalazła tajne przejście! Dobrze ukryta sznurowa drabinka prowadziła w górę do piwnicy dworu samego upiornego szlachcica! Zmęczona i spragniona, porwała bukłak stojący na stole i niewiele myśląc opróżniła go jednym haustem. Okowita Jaśnie Pana miała na nią niemal magiczny efekt, poczuła nagły przypływ sił, rany po walce z drabem zasklepiły się, a zmęczenie z członków zniknęło.
14. Schody z piwnicy prowadziły do biblioteki. Przezornie, Jagna założyła na głowę czapkę-niewidkę i być może ocaliło to jej życie. Gdy była w połowie pomieszczenia, od ściany oderwał się nagle mroczny cień - bies przywołany przez Jaśnie Pana by chronić księgozbioru. Jagna czym prędzej opuściła pokój, nim diobeł ją zwącha.
15. W sieni dworku Jagna dopadła kolejnego draba. Na szczęście hajduk pilnował drzwi wejściowych i nie spodziewał się, że ktoś zajdzie go od strony biblioteki.
16. Jagna zostawiła chwilowo drzwi na piętro dworku i ruszyła za smakowitym zapachem do jadalni. Suto zastawiony stół dodał jej jeszcze więcej sił niż okowita z piwnicy.
17. Z jadalni Jagna zajrzała do spiżarki. Spotkała tam jeszcze jednego hajduka, z którym poradziła sobie bez problemu. W spiżarce znalazła dwa zwoje liny, jednym związała przeciwnika, drugi wzięła ze sobą - w górach zawsze przyda się lina.
18. Z drżącym sercem, Jagna wkroczyła na piętro dworku. Tam, za ciężkim dębowym stołem, siedział Jaśnie Pan. Nie wydawał się zdziwiony nagłym najściem. Uśmiechnął się drapieżnie i zażądał by Jagna oddała mu wszystkie magiczne przedmioty jeśli chce z życiem opuścić dwór. Jagna przełamała strach i rzuciła się na szlachcica z wierną ciupagą. Jaśnie Pan z nadludzką siłą cisnął na bok stołem i dobył szabli. Kilka chwil później było już po wszystkim. Jagna, na ostatnich nogach, wyszła przed dom. Jedną ręką tamowała krew uciekającą z rany w boku, w drugiej ściskała zakrwawioną karabelę Jaśnie Pana. Ledwo żywa, chwiejąc się, ruszyła w stronę ściany lasu. Pokonała demonicznego władcę, ale góry są bezlitosne dla słabych i rannych - musi czym prędzej znaleźć schronienie.
19. Gęsty sosnowy las połknął Jagnę. Trawiona gorączką błąkała się bez celu, opierając ciężko o drzewa. Tylko powolne tempo ocaliło ją przed wejściem prosto w sidła zastawione na niedźwiedzie - byłoby zaiste chichotem losu, gdyby zabiwszy Jaśnie Pana, zginęła w sidłach.
20. Las nie miał końca, Jagna czuła jakby wędrowała całe tygodnie. Lecz to jej umysł musiał płatać jej figle, ponieważ trafiła na kłusownika, który zastawił sidła. Nawet osłabiona, Jagna pokonała go bez trudu - szabla Jaśnie Pana zdawała się sama szukać przeciwników
21. Kolejna noc w lesie. Z płytkiego snu, Jagnę zbudził potępieńcze zawodzenie. Szybko założyła czapkę niewidkę i uniknęła spotkania z upiorem, który chwilę później pojawił się kilka metrów od niej. Kolejny z braci Janka, Tadka - duch ściskał w ręce cep, którym Tadek posługiwał się za życia i rozglądał się dookoła jakby wyczuwał obecność dziewczyny. W końcu odwrócił się i popłynął w głąb lasu - Jagna zauważyła, że z pleców sterczał mu długi nóż.
22. W końcu koniec przeklętego lasu! Jagna wyszła na rozległą halę, gdy słońce chowało się już za szczytami. Jak ćma do światła, ruszyła w stronę ogniska, które dostrzegła niedaleko. Na polanie obóz na noc rozbił wędrowny handlarz. Podzielił się z Jagną góralską herbatą i opowieściami. Dziewczyna sprzedała mu nieco przedmiotów znalezionych we dworze i kupiła najpotrzebniejsze rzeczy - w tym najcenniejszą, mapę prowadzącą do Górskiej Osady!
23. W górskiej osadzie Jagna spędziła kilka dni wracając do sił. Wreszcie, wypoczęta i wyspana mogła ruszyć w dalszą podróż
24. Jagna ponownie trafiła na dziwnego dziada w czapce z jelenimi rogami. Zakutany w futra siedział na skale jakby na nią czekał. Dziewczyna początkowo chce zignorować szalonego starucha, ale przypomina sobie, że wiele z jego słów się sprawdziło - spotkała upiory braci Janka i pokonała demonicznego Jaśnie Pana. Może dziad nie jest do końca szalony. Gdy tylko do niego podeszła, dziad wskazał ją palcem i zaczął się potępieńczo śmiać. Śmiech przeszedł w jazgot, a Jagna rzucił się do ucieczki zatykając uszy. Biegła na oślep, zostawiając za sobą polanę, ale upiorny śmiech brzęczał jej w uszach jeszcze wiele godzin później
25. Noc Jagna spędziła w pustej jamie u podnóża gór. Na szczęście, nic jej nie niepokoiło.
26. Następnego ranka, pełna obaw, Jagna wróciła na polanę. Po szalonym pustelniku nie było na szczęście śladu. Przeżegnawszy się na drogę, ruszyła w leśną gęstwinę
27. Las poprowadził ja na kolejną przełęcz. Gęsta mgła przykryła góry, więc dziewczyna szła ostrożnie stawiając stopę za stopą na zdradliwych kamieniach. Wiatr hulający na przełęczy przypominał jej jazgot pustelnika i popychał ją do przodu. Zupełnym przypadkiem (?) natknęła się na wejście do kolejnej jaskini.
28. Jama była niewielka, ale sucha i pusta. Jagna rozpaliła niewielkie ognisko by nieco się ogrzać i zauważyła szczelinę prowadzącą w głąb gór. Na kamieniu koło szczeliny widniał krwawy odcisk ręki.
29. W jaskini znalazła szkielet. Po wyszywanym kubraku rozpoznała Józka, ostatniego z braci. Józek, najbardziej pyszny z nich wszystkich, a jednocześnie najbardziej zazdrosny o sukcesy braci. Leżał na dnie jaskini, ze skręconym karkiem - musiał poślizgnąć się na mokrych kamieniach. W ręku ściskał nóż, którym pozbył się pozostałych braci.
30. Korytarz jaskini rozwidlał się, a Jagna na chybił trafił wybrała lewą odnogę. Korytarz szybko się obniżał i wypełniał wodą. Dziewczyna musiała przepłynąć kilkanaście ostatnich metrów. Nagle poczuła, że coś chwyta ją za nogę. Dwa zdecydowane ciosy szablą uwolniły ją z uchwytu czegokolwiek co żyło w mrocznych wodach jaskini w samym sercu gór.
31. Na końcu korytarza, Jagna trafiła na ślepy zaułek. Zrezygnowana, odwróciła się w stronę zalanego korytarza...
32. ...i stanęła oko w oko z niedźwiedziem! Nie namyślając się długo, skoczyła w jego stronę, by dopaść go w wąskiej części korytarza, gdzie nie mógł się sprawnie obrócić. Poharatana, ale zwycięska, Jagna wróciła do rozdroża w jaskini i ruszyła prawym korytarzem.
33. Korytarz wspinał się stromo do góry. W ciemności, Jagna straciła poczucie czasu, czuła jakby szła w górę przez całe tygodnie. Nagle zobaczyła fragment nieba w szczelni przed sobą. Ciemne, burzowe chmury kłębiły się nad jej głową, zawsze strasząc ulewą, ale nigdy nie spełniając groźby - Jagna dotarła na legendarny Czarny Groń! Nigdy nie zdradziła co zaszło na szczycie między nią a Duchem Gór, ale wróciła odmieniona. Otaczała ją aura, która przyciągnęła do niej innych, podobnych niej zuchwałych dusz i stała się największym harnasiem w całych Tatrach, a opowieści o jej przygodach powtarzano aż po samiuśkie morze.